|
Wszyscy cieszyli się na ten wyjazd.
Nadeszła wiosna. Zrobiło się ciepło. To był dobry czas na
tygodniowy szkolny wyjazd w góry. Był to rodzaj nagrody za
dobre wyniki w nauce i sprawowanie. Miały jechać dwie klasy
(w sumie 50 osób) z czterema nauczycielami jako opiekunami.
Byli więc wychowawcy klas: Maria (50-letnia belferka) i
Janusz (49-letni nauczyciel wf). Do pomocy oddelegowano im
Andrzeja (42-letniego nauczyciela biologii) oraz Joannę
(36-letnią nauczycielkę matematyki). Przez cały czas wszyscy
dobre się bawili. Były wycieczki górskimi szlakami,
przejazdy wyciągami krzesełkowymi, zwiedzanie muzeów,
jaskiń, a także spływ Dunajcem. Wieczorami, przy pensjonacie
gdzie byli zakwaterowani organizowano ogniska. Aby nie
zanudzać Was dłużej niepotrzebnymi opisami przejdę od razu
do rzeczy. Duże zainteresowanie wśród pewnej męskiej grupki
uczniów wzbudzała ich nauczycielka - Joanna. Była bardzo
atrakcyjną kobietą, średniego wzrostu, szczupłej budowy
ciała, miała długie, lekko kręcone włosy. Nie ubierała się
wyzywająco, raczej skromnie, ale zawsze tak, aby delikatnie
podkreślić swoją zgrabną sylwetkę. Jeżeli bluzka - to lekko
prześwitująca. Jeżeli cienki sweterek lub golf - to lekko
obcisły, podkreślający jej jędrny biust. Jeżeli spódnica
długa - to z głębokim rozcięciem do połowy uda z boku.
Jeżeli krótka spódniczka - to obcisła, opinająca pośladki.
Jeżeli zaś jeansy - to też obcisłe, idealnie opinające jej
biodra, wpijające się między pośladki, a z przodu tak
przylegające do jej ciała, że można było dokładnie wyobrazić
sobie jej wzgórek łonowy. Na wycieczkach stanowiła dzięki
temu główny obiekt zainteresowań. Góry, widoki, muzea -
owszem, ale niektórzy chłopcy patrzyli przede wszystkim na
nią. Oglądali ją, nie - pożerali ją wzrokiem. Rozbierali ją
w wyobraźni, powoli, sweterek, spodenki, do bielizny... I
dalej... Joanna zauważyła pewne oznaki zainteresowania, ale
uznała, że w ich wieku to normalne i nie przywiązywała do
tego większej wagi. Była nawet zadowolona, bo był to dowód,
że wciąż jest jeszcze atrakcyjna. Nie zauważyła tylko, że
interesuje się nią również Janusz... Pewnego dnia, podczas
zwiedzania Jaskini Nietoperzowej, Joanna jak zwykle trzymała
się końca wycieczki. Na czele szedł przewodnik objaśniając
trasę zwiedzania. Za nim pani Maria, za nią uczniowie.
Przejścia w jaskini były dość wąskie. Obok siebie mogły iść
najwyżej dwie osoby, a niekiedy musieli iść gęsiego. Mniej
więcej w połowie pochodu szedł Andrzej pilnując uczni
idących pośrodku. Na końcu swoim zwyczajem szła Joanna. W
ten sposób miała na oku końcówkę pochodu. Była spokojna, że
nikt nie zgubi się w jaskini i nie zostanie w niej.
Towarzystwa dotrzymywał jej Janusz zabawiając rozmową.
Przewodnik od czasu do czasu przystawał przy gablotach z
rzadka ustawionych wzdłuż korytarza objaśniając ich
zawartość. Gdy po takim którymś z kolei objaśnieniu wszyscy
ruszyli dalej, Joanna podeszła do gabloty. Dopiero teraz
mogła w spokoju przyjrzeć się kłom i kościom odnalezionym w
tej jaskini. Zapatrzona nie zauważyła, że grupa uczniów
oddala się i znika w półmroku. Nie zauważyła też Janusza,
który przystanął za nią. Janusz chwilę wpatrywał się w
milczeniu w jej figurkę pochyloną nad gablotą, po czym
zbliżył się od tyłu i objął rękoma. Z przodu sięgnął jej
piersi rysujących się wyraźnie pod cienkim sweterkiem.
Kobieta nie zdążyła zareagować. Ujął delikatnie obie półkule
w dłonie i zaczął nieznacznie ugniatać. \"Przestań, proszę,
co robisz?\" - wyszeptała patrząc ze zgrozą na oddalającą
się w mrok wycieczkę. \"Odpręż się, jesteśmy na wycieczce.
Rozerwijmy się nieco.\" Próbował ją pocałować. Joanna jednak
wyswobodziła się z jego objęć i pobiegła za grupą. Od tej
pory uważała, aby nie zostawać w tyle. Janusz krążył wokół
niej wyczekując na kolejny dogodny moment. I kiedy tak stali
wszyscy zgromadzeni półkolem wokół następnej gabloty z
eksponatami, zauważył, że Joanna stoi znowu na końcu, za
wszystkimi uczniami. Stanął obok niej. Kobieta odsunęła się
o pół kroku do przodu. On z kolei znowu przysunął się i tak
na zmianę. W końcu Joanna na tyle zbliżyła się do stojących
na końcu uczniów, że dalej nie mogła się przesuwać. Dzięki
temu Janusz zbliżył się do niej na odległość oddechu.
Położył dłoń na jej pośladku. Kobieta próbowała się uwolnić,
jednak było to niemożliwe bez zwracania na siebie uwagi
innych. A Janusz coraz śmielej pieścił jej pośladki przez
spódniczkę. Uwolniła się dopiero, gdy przewodnik poprowadził
grupę dalej korytarzem. Janusz mocno chwycił Joannę za ramię
i przytrzymał. \"Pójdziemy jak zawsze na końcu wycieczki\" -
szepnął jej do ucha - \"Przecież musimy pilnować tych
dzieciaków.\" Joanna tak była zaskoczona tą sytuacją, że nie
protestowała. Szła więc na końcu w towarzystwie Janusza,
który korzystając z półmroku coraz bardziej do niej lgnął.
Jak tylko mógł chwytał ją to za pierś, to za pośladek. W
końcu uczniowie połapali się co się dzieje. Obserwowali
teraz ukradkiem ich zmagania. Dziewczyny były zaciekawione,
nieco zaszokowane. Chłopcy byli natomiast podnieceni. Każdy
z nich chciałby teraz być na miejscu Janusza, dotykać jej
piersi i łapać za pośladki bez żadnych konsekwencji. Nie
przypuszczali jak szybko ich marzenie może się spełnić... Na
kolejnym postoju przy gablocie Joanna, chcąc zostawić
Janusza w tyle, wmieszała się w tłum chłopców. Wokół niej
panował straszny ścisk. Każdy chciał chociaż otrzeć się o
nią, musnąć niby niechcący jej pośladków. Joanna czuła te
wszystkie dotyki, miała jednak nadzieję, że to przez ten
tłok. I wtedy nagle zgasło światło. Wszyscy zamarli, nie
było widać nawet czubka własnego nosa. Umilkły rozmowy.
\"Proszę się nie denerwować\" - przewodnik uspokajał grupę -
\"To się tu zdarza, zaraz światło się zapali.\" Joanna
poczuła, jak jakaś dłoń delikatnie dotyka jej biodro. Powoli
przesuwa się do tyłu na pośladek. Tu zatrzymała się
wyczekująco. Nie, to nie było przypadkowe dotknięcie.
\"Tylko kto?\" - zastanawiała się - \"Janusz został z tyłu,
a więc któryś z uczniów?\" Trudno było jej w to uwierzyć.
Ale zaraz ta dłoń zaczęła ugniatać i masować jej pośladek.
Joanna chwyciła ją w nadgarstku i odsunęła. \"Dość\" -
szepnęła w tę stronę. W tej samej chwili inna dłoń dotknęła
jej boku z drugiej strony. Powędrowała do przodu, na brzuch
i zaczęła sunąć ku górze. Gdy dotarła od dołu do piersi,
zawahała się na moment, po czym zdecydowanym ruchem złapała
ją za biust. Zaczęła go pieścić. Joanna drugą ręką złapała i
tę dłoń za nadgarstek i odsunęła od swojego ciała. Po chwili
poczuła na sobie kilka innych dłoni. Wszystkie obłapiały ją
na ślepo w różnych miejscach, po czym sunąc po jej ciele
kierowały się ku jej piersiom lub pośladkom. Joanna nie
mogła już reagować na te zaczepki, obie ręce miała zajęte,
trzymała w nich te ręce, które dotykały ją jako pierwsze.
Teraz obłapiano ją już za obie piersi, brzuch i pupę. Dłonie
czuła na ramionach, plecach i głowie. Ktoś dotykał przez
spódniczkę jej ud. Wokół słyszała przyspieszone oddechy. W
pewnej chwili poczuła, jak jej spódnica wędruje do góry.
Przez cieniutkie rajstopy czuła kilka par rąk sunących od
kolan po jej udach. Czuła je z tyłu, boku i przodu ud.
\"Boże\" - pomyślała \"zaraz dojdą do...\" Reakcja jej ciała
była od niej niezależna. Czuła narastające powoli
podniecenie. Dłonie pieszczące jej piersi sprawiły, że sutki
zaczęły powoli sztywnieć. Także inne dotykające ją dłonie
sprawiły, że czuła napływającą do krocza wilgoć. Tymczasem
dłonie sunące po udach dotarły do pośladków. Teraz wrażenie
dotyku było o wiele silniejsze niż wcześniej przez
spódniczkę. Zaczęło jej wirować w głowie. Jakby nie było
tego dosyć, dwie dłonie dotarły z przedniej części ud przez
pachwiny do jej brzuszka. Złączyła uda razem przewidując
następny ruch. Ale to jej nie pomogło. Jedna z dłoni zsunęła
się z brzuszka, przez podbrzusze, dotarła do jej wzgórka
łonowego wsuwając się między zwarte uda. Joanna poczuła
obezwładniającą falę gorąca wychodzącą z jej krocza i
promieniującą na całe ciało. Nie miała już siły bronić się,
zresztą nie było sposobu. Dłoń masująca przez materiał jej
łechtaczkę dawała jej coraz większą rozkosz. Była pewna, że
ten chłopak już poczuł jak zwilgotniała w tym miejscu.
\"Boże, co za wstyd, wszystkim rozpowie, na pewno będzie się
chwalił.\" \"Proszę Państwa, uwaga, zaraz będzie światło\" -
rozległ się głos przewodnika. W jednej chwili wszystkie ręce
obłapujące Joannę cofnęły się. Usłyszała też szuranie
oddalających się kroków. Poczuła jak spódniczka opada
wracając na swoje miejsce. Gdy zrobiło się widno, w
promieniu metra od Joanny nie było nikogo. Nie rozglądała
się jednak w poszukiwaniu sprawców, lecz wstydliwie opuściła
głowę, wbijając wzrok w ziemię. Czuła rumieńce na twarzy.
Chciała je ukryć. Tymczasem przewodnik ruszył dalej, a za
nim cała grupa. Janusz podszedł do niej. \"Żałuję, że nie
byłaś obok mnie, gdy zgasło światło. Moglibyśmy wtedy
pobaraszkować.\" Joanna odburknęła tylko coś pod nosem. Nie
chciała się nikomu zwierzać z zajścia. A już na pewno nie
Januszowi. Kierowali się już do wyjścia, które widać było w
oddali, w odległości ok. 100 metrów. Stwierdziła, że teraz
uczniów nie musi już pilnować, a nie czuła się bezpiecznie
ani na końcu, ani w środku pochodu. Chciała jak najszybciej
znaleźć się na czele wycieczki, obok przewodnika i pani
Marii. Chciała jak najszybciej wyjść z jaskini. Dopiero tam,
w pełnym świetle słońca będzie bezpieczna. Przyspieszyła
więc kroku, wyprzedzając pojedyncze osoby. Janusz został z
tyłu tracąc ją z oczu w tłumie. Gdy przeszła ok. 40 metrów
kątem oka zauważyła, że w tym miejscu od głównego korytarza
odchodzi w bok odnoga. Nie była w ogóle oświetlona, ginęła w
mroku czarnym jak noc. Joanna zatrzymała się przy niej z
czystej ciekawości tylko na moment. Ale to wystarczyło...
Czyjeś silne ręce popchnęły ją w głąb bocznego korytarza.
Przebiegła kilka kroków na ślepo i upadłaby, gdyby nie
przytrzymała się ściany. W tym miejscu korytarz zakręcał
ostro w bok. Usłyszała za sobą kroki i czyjaś silna ręka
chwyciła ją za ramię. Pociągnęła ją za zakręt w głąb
korytarza. Było tu tak samo ciemno jak wówczas, gdy zgasło
oświetlenie. \"Przestańcie, natychmiast.\" - chciała to
powiedzieć stanowczo, ale głos jej się załamał. Nagle czyjeś
ręce obróciły jej głowę w bok i czyjeś usta przywarły do jej
ust w namiętnym pocałunku. W ten sposób nie mogła krzyczeć i
wzywać pomocy. Znowu jak za poprzednim razem poczuła kilka
par rąk wędrujących po jej ciele. Tym razem dłonie te
dotykały ją o wiele śmielej. Szybko dotarły do piersi. Do
pośladków. Z ust przywartych do niej wysunął się język
penetrując wnętrze jej ust. Nie miała siły się bronić.
Spódniczka znowu powędrowała do góry. Kilka dłoni pieściło
jej pośladki i uda. Tym razem dwie dłonie powędrowały na
podbrzusze i stamtąd w dół na jej łono. Kobieta czując
dłonie masujące przez rajstopy i majtki jej wzgórek łonowy
znowu poczuła promieniujące ciepło. Dłonie pieszczące jej
piersi chwyciły po bokach za sweterek i podciągając w górę
wysunęły go ze spódniczki. Wsunęły się pod sweterek
docierając znowu do piersi, tym razem dotykały je jedynie
przez stanik. Sutki już dawno jej zesztywniały. Tamci na
pewno to wyczuli. Próbowali rozpiąć sprzączkę. Nie mogli,
więc zaczęli niecierpliwie wyłuskiwać piersi ze stanika.
Udało im się wyswobodzić jeden biust. Jego pieszczoty
powodowały dreszcze u Joanny. Tymczasem na dole nie
wystarczało już dotykanie przez rajstopy. Znaleźli ich skraj
pociągnęli w dół. Zatrzymali się dopiero poniżej kolan.
Dłonie od razu wróciły pieszcząc teraz pośladki przez
majtki. Największą rozkosz miał na pewno ten, który zajął
się z powrotem jej wzgórkiem łonowym. Majtki w tym miejscu
były już całkowicie mokre. Tymczasem u góry udało się
wreszcie rozpiąć stanik. Od razu dobrano się do
wyswobodzonych piersi. Ktoś podciągnął w górę sweterek i
zaczął ssać sutek. Na dole też nie próżnowano. Kilka dłoni
zgodnie ściągnęło majtki w ślad za rajstopami. Teraz, gdy
jedne dłonie i usta pieściły jej nagie piersi, a inne
masowały jej nagie pośladki Joanna była bliska omdleniu. Nie
upadła tylko dlatego, że była podtrzymywana przez kilka par
silnych rąk. Niecierpliwe palce rozwierały jej pośladki
wsuwając się między nie. Ale największą rozkosz sprawiły jej
te, które dobrały się do jej norki. Najpierw delikatnie,
rozcierając soki rozkoszy dookoła wejścia. Później coraz
niecierpliwiej, aby po chwili nieznacznie wsunąć się do
środka. Joanna była bliska orgazmu. Jeden, dwa, w końcu trzy
palce wsuwały się i wysuwały penetrując jej rozgrzaną
intymną grotę. Posuwały się coraz głębiej i coraz szybciej.
Joanna zaczęła ciężko oddychać. Palce jeszcze bardziej
zintensyfikowały pieszczoty. Wtem dołączyła do nich dłoń,
która dotarła tam od tyłu, między pośladkami. Joanna zaczęła
jęczeć pod tak zmasowanym atakiem pieszczot. Czuła
nadchodzący orgazm. Objęła ramionami stojących przy niej
chłopców. Ściskała ich coraz mocniej w miarę nadciągającej
rozkoszy. Kilka palców posuwało jej norkę. Oba sutki miała w
czyichś ustach. Inne usta całowały ją gorąco. Kilka dłoni
ugniatało jej pośladki. Do tego dłonie na udach, plecach,
brzuchu... To było już nie do wytrzymania. Fala kulminacyjna
przyszła nagle z rozrywającą siłą. Zamarła, wszystkie
mięśnie jej zesztywniały. Z całych sił przytuliła do siebie
chłopców, których objęła. Ci, którzy mieli w jej wnętrzu
swoje palce poczuli w tej chwili miłosne rytmiczne skurcze.
Na ten moment wszyscy jeszcze zintensyfikowali swoje zabiegi
maksymalnie przedłużając chwile jej rozkoszy. Po jakimś
czasie jednak emocje Joanny zaczęły opadać. Wtedy
zorientowała się, że robi się wokół niej coraz ciaśniej.
Coraz większy tłok. Kilku chłopców napierało na nią z
wszystkich stron. Nie wiedziała co się dzieje aż do momentu,
gdy na swoim nagim biodrze poczuła coś długiego, twardego i
gorącego. To był męski kutas. Ocierał się o nią. A więc na
dotykaniu się nie skończy - pomyślała przerażona. Po chwili
czuła już cztery członki ocierające się o nią na wysokości
bioder. Dwa były po bokach. Jeden z przodu na brzuchu i
jeden z tyłu dotykał jej pośladków. Czuła wyraźnie ich
śliskie główki. Były niesamowicie wyprężone. Poczuła jak ten
z tyłu rozwiera jej pośladki i delikatnie wsuwa między nie
swojego penisa. Ten z przodu sunął powoli po jej brzuchu w
dół. Joannę znowu ogarniała fala podniecenia. Jednocześnie
cały czas pieszczone, ugniatane i ssane były jej obie nagie
piersi. Członek z tyłu sunął między jej pośladkami w dół i w
głąb między jej uda. Ten z przodu też przesuwał się przez
jej delikatny zarost łonowy w kierunku intymnej szparki. W
końcu obydwa spotkały się u jej ujścia ocierając się o
delikatne płatki. Joanna była bliska drugiego orgazmu. Była
pewna, że teraz wsuną się do środka. Wślizgną się powoli,
niepewnie, potem nieco głębiej i głębiej aż do granic
możliwości. Dotychczas nie miała stosunku z innym mężczyzną
oprócz jej męża. Zastanawiała się jak to jest mieć w sobie
obcego mężczyznę, a dwóch naraz... ? Była pewna, że spazmy
ekstazy zaleją ją jak tylko na trochę w nią wejdą. Ale stało
się inaczej. Janusz zauważył jej nieobecność i zaczął ją
szukać. Wszedł w boczny korytarz. Nic nie widział, ale
słyszał jakieś odgłosy. \"Kto tu jest? Wszyscy do wyjścia! -
ryknął tubalnym głosem dwa metry od nich. Wszyscy byli tak
zaskoczeni, że od razu zaczęli uciekać. Oto ich nauczyciel
przyłapał ich tu z nauczycielką. Na szczęście dla nich nic
nie widział i nie mógł nikogo rozpoznać. Rzucili się do
wyjścia odpychając go na ścianę, gdy obok niego przebiegali.
Sweterek Joanny opadł zakrywając nagie piersi, spódniczka
też opadła skrywając dopiero co rozpalone łono. W pierwszej
chwili Janusz myślał, że wszyscy już wybiegli, ale usłyszał
przed sobą jeszcze jakiś szmer. Nie wiedział, że to Joanna
próbowała się ubrać. Szedł przed siebie po omacku z
wyciągniętymi rękoma. W pewnej chwili dotknął ją. Stała
tyłem do niego, więc zaczął obmacywać jej plecy. Rozpoznał
ją po dotyku wełnianego sweterka i po perfumach
roztaczających się dookoła. \"Joasiu, to ty? Co ty tu
robiłaś z nimi?\" Nie zdążyła odpowiedzieć, zaraz się
domyślił. \"Boże, czy oni cię dotykali?\" Mówiąc to objął ją
ramionami i chwycił w dłonie jej piersi. Trochę je popieścił
i zauważył, że ma sweterek wysunięty ze spódniczki. \"Co oni
z tobą robili?\" Joanna ciągle milczała. Nie miała siły już
się przed nim bronić. Po prostu stała biernie poddając się
jego pieszczotom. A Janusz skorzystał z okazji i podciągnął
nieco jej sweterek. Wsunął dłonie pod niego, w górę ku
piersiom. Spodziewał się, że chwyci je w dłonie poprzez
stanik. Dlatego gdy po chwili miał w swoich dłoniach dwie
dorodne, gorące, nagie piersi ze sztywnymi sutkami, jego
podniecenie gwałtownie wzrosło. Mocno ją przytulił do
siebie, zaczął całować ją w kark i pieścić te cudowne
półkule. Biodrami przywarł do jej pupy. Momentalnie miał
wzwód. Dalej już się nie zastanawiał. Działał odruchowo.
Wysunął ręce spod sweterka Joanny i błyskawicznie rozpiął
spodnie. Zsunął je na dół razem ze slipkami. Jego lanca
sterczała prawie pionowo. Położył obie dłonie na jej
biodrach. Podciągnął jej spódniczkę do góry. Domyślał się,
że kobieta ma opuszczone majtki. Chwycił jej pośladki. Były
nagie. \"Dobierali się do niej.\" - pomyślał maksymalnie
podniecony. Jedną dłoń wsunął między jej pośladki, sunąc w
głąb, drugą sięgnął do przodu, położył na jej brzuchu i
zsunął w dół. Po delikatnym zaroście na podbrzuszu, zbliżał
się do jej norki. Czuł już wilgoć dookoła. Do jej muszelki
dotarł jednocześnie obiema rękoma z przodu i z tyłu. Zaczął
pieścić jej intymny zakątek. Joanna zadrżała. Delikatnie
wsuwał i wysuwał palce rozmazując jej wydzielinę wokół
sromu. W końcu nie wytrzymał, stanął tuż za nią ujął w dłoń
swojego kutasa i powoli wprowadził między jej pośladki.
Kobieta nie protestowała. Była bliska orgazmu. A Janusz
wsuwał się powoli, bliżej norki. W końcu dotarł do niej i
wsuwał się do wnętrza. Była niesamowicie rozpalona i
wilgotna. Wszedł tak głęboko jak mógł. Czuł głęboki oddech
Joanny. Znowu chwycił pod sweterkiem jej piersi i powoli,
ale systematycznie zaczął ją posuwać. W miarę narastającego
podniecenia przyspieszał ruchy. Żadna siła, żaden
przewodnik, uczeń czy nauczyciel nie byliby w stanie teraz
go powstrzymać. Oto miał tę wspaniałą kobietę, był w niej,
posuwał ją. A ona tu drży z rozkoszy, jaką jej sprawia. Czuł
ją całym ciałem. Chłonął jej zapach. Słyszał przyspieszający
oddech. Czuł, że nadciąga moment kulminacyjny. W ostatniej
chwili przed wytryskiem wykonał parę naprawdę gwałtownych
ruchów. I wystrzelił. Wypełnił ją gorącym płynem. Jeszcze
posuwał ją przez chwilę, jęczącą, dyszącą, rozpaloną... Po
chwili przestał, wysunął się z niej, całując ją delikatnie w
usta i obejmując ją czule. Joanna drżała na całym ciele.
Próbowała się ubrać. Janusz pomógł jej, podciągnął jej
majtki, rajstopy, zapiął stanik. \"Jesteś cudowna. Przyjdź
do mojego pokoju wieczorem, powtórzymy to.\" - szepnął jej
do ucha. Poszli szybko za resztą grupy i wyszli z jaskini.
\"To się nie może powtórzyć. Muszę coś wymyślić na wieczór,
aby się od niego uwolnić\" - pomyślała Joanna. Nikt nie
domyślał się, co się stało oprócz chłopców, którzy się do
niej dobierali. Ci zastanawiali się, czy Janusz ją
przeleciał po tym jak ich przegonił. Domyślali się, że
tak... W drodze powrotnej do pensjonatu, w autobusie Joanna
cały czas myślała o zaistniałych wydarzeniach. Nie powinna
do tego dopuścić. Była mężatką. A jednak odczuwała
przyjemność. Nie - mało tego - odczuwała rozkosz. Pierwszy
raz kochała się z innym mężczyzną. Ale więcej rozkoszy
czuła, gdy pieściło ją tych kilku chłopców. Zastanawiała
się, co by się stało, gdyby Janusz wtedy nie przyszedł. Czy
doszłoby do pełnego stosunku? Po kolei, czy po dwóch-trzech
naraz? Na samą myśl ogarniało ją nowe podniecenie. Siedziała
sama na ostatnim siedzeniu. Za oknem było już ciemno, w
autobusie półmrok. Gdy upewniła się, że nikt jej nie
obserwuje, podciągnęła brzeg spódniczki odsłaniając uda,
lekko rozwarła nogi i wsunęła między uda prawą dłoń.
Dotknęła przez rajstopy swoją norkę i delikatnie zaczęła ją
pieścić. \"Tak, cudownie...\" - pomyślała przymykając oczy i
relaksując się całkowicie. Autobus delikatnie kołysał, a do
pensjonatu było jeszcze jakieś pół godziny jazdy... Po
przyjeździe wzięła prysznic, przebrała się i zamknęła się w
swoim pokoju. Wtedy zaczęły się wyrzuty sumienia. Otworzyła
koniak, który kupiła dwa dni temu dla męża i pociągnęła z
niego kilka dużych łyków. Skrzywiła się, ale miała ochotę
się upić. Znowu wypiła kilka łyków. Wtem Janusz zaczął pukać
do drzwi. Nie chciała otworzyć. Wiedziała, co się stanie,
gdy go wpuści do pokoju. Walił jednak w drzwi coraz mocniej.
Otworzyła więc drzwi, szybko przeszła obok Janusza kierując
się w stronę schodów. Janusz ruszył za nią. \"Zaczekaj\" -
zawołał. Ale Joanna już zbiegła na parter. Była tam
kawiarnia, do której się skierowała. Tam, wśród ludzi Janusz
da jej spokój. Zauważyła grupkę dziewcząt przy jednym
stoliku. Podeszła. Była bardzo lubianą nauczycielką, więc
dziewczyny zaprosiły ją do stolika. Dziewczyny popijały
wino, więc Joanna też zamówiła sobie lampkę i włączyła się
do rozmowy. Janusz jej nie zaczepiał. Chwilę ją obserwował,
po czym wyszedł. Joanna spędziła tak na wesołej rozmowie
cały wieczór, popijając wino nie myślała już o minionych
wydarzeniach. Zbliżyła się godz. 23. Część dziewczyn
stwierdziła, że idą spać, a kilka postanowiło iść pograć w
bilard. Joanna poszła z nimi. Wypite wino lekko szumiało im
w głowach. Poszły na piętro do sali bilardowej. Przy dwóch
stołach grali chłopcy z ich grupy sącząc piwo. Zajęły
trzeci, wolny stół. Grały, popijając kolejne, zamówione
lampki wina. Atmosfera robiła się coraz luźniejsza.
Wymieszały się z chłopcami grającymi obok tworząc mieszane
zespoły. Wszyscy bawili się doskonale. Joanna nie domyślała
się, że wśród chłopców byli ci, którzy dobierali się do niej
dziś w jaskini. Gdy dochodziła godz. 1 dziewczyny
postanowiły już iść spać. Joanna też chciała odejść z nimi,
ale chłopcy zaprotestowali. \"Proszę Pani, jeszcze kilka
gier. Prosimy. Postawimy Pani jeszcze jeden kieliszek
wina.\" Joanna była już nieźle wstawiona i źle oceniła
sytuację. \"Dobrze, ale tylko kilka gier.\" Jeden chłopiec
ochoczo pobiegł do bufetu zamówić wino. Wzmocnił je jednak,
mieszając z wódką. Joanna nie wyczuła różnicy. Potem była
jeszcze jedna lampka i jeszcze jedna... Wszystkie
wzmocnione... Joanna zaczęła już mocno czuć skutki alkoholu.
\"Dosyć, wystarczy\" pomyślała. \"Pani Asiu, zagrajmy w
strip-bilard\" - usłyszała nagle. Tego się właśnie
obawiała... Domyślała się, że jest atrakcyjna dla tych
chłopców i że będą próbowali wykorzystać sytuację. \"Nie,
dziękuję, muszę już iść.\" Ale jej chęć odmowy była niczym w
porównaniu z ich rządzą erotycznej gry z seksowną panią
nauczyciel. Sama nie wiedziała jak zaczęła grać. Przegrał
jeden chłopiec. Zdjął koszulkę. Przegrał drugi i też zdjął
koszulę. I w końcu przegrała pani Asia. \"Bluzkę, pani Asiu,
bluzkę\" doradzali chłopcy. Postanowiła jednak zdjąć
rajstopy. Sam widok kobiety zdejmującej rajstopy był bardzo
podniecający. Chociaż nic konkretnego przy tym nie
zobaczyli. Grali dalej. Znowu przegrał jeden z nich i zdjął
skarpetki. W międzyczasie, podczas gry, gdy pochyliła się za
którymś razem nad stołem, poczuła jak końcem kija ktoś od
tyłu podnosi jej spódniczkę. Ci, co stali za nią zobaczyli
jej majtki w całej krasie. Podniosła się gwałtownie i
opuściła rąbek spódnicy na dół. Lecz przez to właśnie
przegrała kolejną bilę. \"Teraz już bluzkę albo spódnicę\"
podniecali się chłopcy. Wybrała bluzkę. Rozpięła ją powoli,
z ociąganiem. Zdjęła. Ich oczom ukazał się cudowny widok
dużych piersi ubranych w koronkowy stanik. Przez materiał
widać było ciemne, duże sutki. \"Wystarczy, idę spać\"
zadecydowała. \"Pani Asiu, ostatnia gra, naprawdę. Na pewno
się pani odegra.\" No cóż - znowu się zgodziła. Cudownie
wyglądała podczas gry. Za każdym razem, gdy pochylała się
nad stołem wydawało się, że jej piersi lada moment wyskoczą
ze stanika. Chłopcy pożerali ten widok wzrokiem. Co jakiś
czas któryś z nich zadzierał jej spódniczkę. Joanna już nie
zwracała na to uwagi. W głowie szumiało jej coraz mocniej.
Chciała już tylko wygrać i pójść do swojego pokoju.
Przegrała. U chłopców na myśl, że zaraz zobaczą jak zdejmuje
spódniczkę i stanie przed nimi w koronkowych majtkach
pojawiły się wypukłości w spodniach. \"Nie ma mowy.
Przesadziliście\" Joanna zdecydowanym krokiem ruszyła do
drzwi. Wszyscy ruszyli, aby ją zatrzymać. Ale Joanna
wybiegła na korytarz. Jednak pijana, nie uciekła daleko.
Dogonili ją, otoczyli i zatrzymali. Kobieta poczuła jak
zadzierają jej spódnicę, dotykają jej brzuszka, pośladków,
podbrzusza. Ktoś odpiął sprzączkę, rozsunął zamek
błyskawiczny i spódnica opadła na podłogę. Wyglądała
niezwykle sexy. Przez delikatne, koronkowe majtki widać było
ciemny trójkącik. \"Jesteś cudowna.\" \"Proszę, zostawcie
mnie\". Ala oni chwycili ją za ramiona i wciągnęli do
jakiegoś najbliższego pokoju. Znowu otoczyli ją dookoła.
Zaczęli ją dotykać, pieścić. Ktoś chwycił ją za piersi, ktoś
inny za pośladki, ktoś masował jej łono przez majtki. W
końcu ktoś rozpiął stanik, zdjął go. Dobrali się do nagich,
delikatnych piersi. Pieścili je, całowali, ssali. Joanna
jęknęła. \"Na łóżko ją\" zadecydował jeden z nich.
Zaprowadzili ją na duże, dwuosobowe łóżko. Położyli ją na
plecach. Zaraz wszyscy usadowili się dookoła niej. Niektórzy
zdążyli już rozebrać się do naga. Klęczeli dookoła niej na
łóżku ze swymi sterczącymi we wzwodzie penisami. Poczuła na
sobie wiele chłopięcych dłoni pieszczących każdy zakamarek
jej ciała. Ręce miała rozłożone szeroko. Nie miała siły się
wyrwać. Trzymali ją mocno. Inni rozwarli jej nogi. Majtki
dokładnie opinały jej muszelkę. Widzieli ją pod delikatną
koronką. Odsunęli na bok cienki pasek materiału i zobaczyli
w całej krasie. Trzy czy cztery dłonie równocześnie dobrało
się tam do niej. Pieścili ją delikatnie, ale intensywnie,
sprawiając kobiecie niesamowitą rozkosz. Nieznacznie wsuwali
palce do środka, wysuwali i rozmazywali jej soki dookoła.
Jej oddech był szybki, głęboki. W końcu jeden z nich
usadowił się między jej nogami. Zbliżył swojego penisa do
jej szparki, dotykał ją delikatnie. Wiła się pod ich
pieszczotami. \"Dalej, wsadź jej, zerżnij ją\" nawoływali
koledzy. Nie trzeba mu było tych zaproszeń. Rozerwał jednym
ruchem ręki jej majtki. Była teraz tu wśród nich całkowicie
naga. Rozpoczęła się prawdziwa orgia. Wszedł w nią powoli,
delikatnie, jakby nieśmiało. Rozkoszował się jej gorącą
wilgocią, ciasno obejmującą jego penisa. Wszedł na całą
głębokość, po czym zaczął ją posuwać. Rytmicznie, powoli,
coraz szybciej i szybciej. Joanna jęczała coraz głośniej.
Był mocno napalony, więc długo nie trwało i wystrzelił do
jej wnętrza swój miłosny ładunek, fala gorąca wypełniła jej
norkę. Po chwili wysunął się i zrobił miejsce koledze, który
powtórzył cały rytuał posuwając ją przez kolejne kilka
minut. Trzeci zrobił to samo. Następny postanowił urozmaicić
orgię. Obrócił Joannę na brzuch i wszedł w nią od tyłu.
Zmiana stymulacji łechtaczki przyczyniła się do zwiększonej
rozkoszy kobiety, której oddech znowu stał się głębszy i
szybszy. Chłopiec posuwał ją tak przez dłuższą chwilę, po
czym szczytował. Kolejny usiadł na łóżku i poprosił kolegów,
aby posadzili ją mu na kolanach, przodem do niego. Joanna
bezwolnie poddawała się ich zabiegom. Teraz jednak nadziała
się na jego penisa najgłębiej. Do tego ich ciała były bardzo
blisko siebie. Oboje czuli gorącą obecność siebie nawzajem.
Objęli się mocno rękoma. Pocałowali namiętnie. I zaczęli
stosunek wykonując posuwiste ruchy. Joanna dochodząc do
szczytowania obejmowała chłopca coraz mocniej, coraz silniej
przytulając się do niego. To było niesamowite. Ten młody
mężczyzna, właściwie chłopiec bierze ją tu, teraz, jest w
niej tym swoim rozpalonym penisem. Był bardzo duży.
Wypełniał jej całą pochwę. Miał większego penisa niż jej
mąż. Z mężem nigdy tak tego nie przeżywała. Niesamowita
rozkosz promieniowała z jej krocza na całe ciało. I jeszcze
ci inni chłopcy dookoła, pieszczący ją całą. Miała odwróconą
głowę w bok. Jeden z nich namiętnie ją całował. Językiem
penetrował całe jej usta. Tymczasem chłopiec, z którym miała
stosunek czuł na swojej klatce piersiowej jej gorące duże
piersi. Zgniecione, rozpłaszczone między ich ciałami. Oboje
czuli zbliżający się moment kulminacyjny. Mdleli z rozkoszy.
On opadł do tyłu na łóżko, na plecy, pociągając ją za sobą.
Leżała teraz na brzuchu, na nim. Ciągle czuła go w sobie.
Ciągle ją posuwał tym swoim wyprężonym kutasem. Będąc w
takiej pozie wypięła swój cudowny tyłeczek. Wystawiła swoje
pośladki na pastwę pozostałych. Były śliskie od spermy tych,
którzy wcześniej ją przelecieli. Nie trzeba było długo
czekać na chętnego. Zbliżył swoją lancę do jej pupy. Wykonał
kilka ruchów przesuwając główką swojego penisa w jej rowku
między pośladkami, po czym delikatnie wsunął się w jej
tyłek. Powoli, powoli. Ciasno opinał jego penisa. Był
gorący. Co za rozkosz... Kobieta jęczała już głośno. Wszedł
w końcu na całą głębokość. Czuł na swoich biodrach jej
gorące ciało. Przyłączył się do kolegi leżącego pod nią i
teraz razem ją posuwali. Ten, który ją całował nie mógł się
doczekać swojej kolejki, aby ją posiąść. Zmienił więc szybko
pozycję i wsunął jej kutasa w usta. Chwycił ją za włosy i
tak wsuwał i wysuwał swoją dzidę. Tego było już za dużo.
Joanna czuła nadchodzącą falę rozkoszy. Jęcząc osiągnęła
orgazm. Czując miłosne skurcze mocno przytuliła się do
chłopca leżącego pod nią. Wszyscy troje prawie jednocześnie
wystrzelili w nią. Jeszcze chwilę wszyscy ją posuwali, po
czym przestali. Trwali chwilę odpoczywając, ale inni nie
dali jej dłużej odpocząć. Dopominali się swojej kolejki
chwytając ją za piersi i odciągając od niedawnych kochanków.
Nasienie wyciekało z jej szparki, pupy i ust zwilżając jej
uda, pośladki, szyję, piersi... A noc dopiero się
rozpoczynała. |